– Jeśli nowy program mieszkaniowy zapowiedziany przez rząd będzie racjonalnie skalibrowany, to jest szansa, że w 2024 roku wzrost cen mieszkań będzie na poziomie kilku procent. Jeśli natomiast dostęp do tych tanich kredytów będzie bardzo szeroki i łatwy, to można się spodziewać, że mieszkania znowu zdrożeją o kilkanaście procent – mówi Bartosz Turek, główny analityk HRE Investment Trust. Ekspert wskazuje, że to największa niewiadoma rynku mieszkaniowego w 2024 roku. Jednak wiele wskazuje na to, że będzie on spokojniejszy niż ostatnie dwa burzliwe lata, m.in. dzięki zakończeniu poprzedniego programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.” oraz odbudowie strony podażowej.
– 2024 rok ma duże szanse, aby w końcu wprowadzić trochę stabilizacji na rynku nieruchomości. Będziemy obserwować odbudowę równowagi między popytem i podażą, presja na wzrost cen będzie znacznie mniejsza – mówi agencji Newseria Biznes Bartosz Turek.
Ostatnie dwa lata były niestabilnym okresem dla polskiego rynku mieszkaniowego. Najpierw w 2022 roku zaczęła się wojna w Ukrainie, RPP rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych, a KNF wprowadziła regulacje, które mocno ograniczyły zdolność kredytową Polaków. Efektem był gwałtowny spadek sprzedaży mieszkań, a w obliczu zakręconych kurków z kredytami rósł popyt odroczony Polaków, którzy nie mogli sobie pozwolić na zakup własnego lokum. Ubiegły rok przyniósł odwrócenie tego trendu i był okresem bardzo dynamicznego ożywienia. Oferta mieszkań na sprzedaż topniała w oczach, a ceny pięły się w górę. https://visomedia.pl/pozycjonowanie-sklepu-internetowego/
– W 2023 roku mieszkania drożały bardzo dynamicznie. Tu nie mamy jeszcze pełnych danych, tylko informacje o cenach ofertowych, a te pokazują, że w niektórzy lokalizacjach mieszkania drożały nawet o ponad 20 proc. Kiedy poznamy dane o cenach transakcyjnych, to najprawdopodobniej okaże się, że ten wzrost był jednak trochę niższy, na poziomie 10–15 proc., choć to wciąż bardzo dynamicznie – ocenia główny analityk HRE Investment Trust.
Ten wzrost cen mieszkań był efektem zachwiania równowagi między popytem i podażą – oferta rynku była nawet dwa–trzy razy za mała względem potrzeb. Natomiast w 2024 roku jest szansa na to, że wzrost cen będzie mniej spektakularny, a na rynku mieszkaniowym pojawi się więcej spokoju i stabilizacji. Głównie dlatego że deweloperzy zaczęli już odbudowywać ofertę mieszkań na sprzedaż, która w ubiegłym roku gwałtownie spadła.